-Dlaczego mnie już nie
kochasz?-zapytałam ze łzami w oczach. Stał w drzwiach od salonu
,ręce miał w przednich kieszeniach. Głowę patrząca w podłogę.
Nie mogłam w to uwierzyć ,że właśnie miłość mojego życia
powiedziała mi ,ze mnie nie kocha. Co ja mu zrobiłam .Przecież
kochałam go nad życie. Stałam tam i wpatrywałam się w bruneta.
Czekałam kiedy tylko podniecie głowę ,ale żaden ruchu nie dał.
***
Byłam już spakowana. Moje wszystkie
rzeczy spakowane w dwie czerwono-czarne walizki. Ściągnęłam już
z wieszaka mój czerwony płaszcz. Usiadłam na krzesło by założyć
buty. Poczułam jak ktoś trzyma mój lewe ramie. Spojrzałam na
niego czerwonymi oczami od płaczu. Nic się nie odezwał. Patrzał
na mnie jak na obrazek.
Założyłam już prawego buta na nogę.
Wstałam i kierując się do dużych pudełek. Wzięłam pierwszą do
ręki i wyciągając z niego podłużną metalową rurkę,a drugą
tak samo. Cały czas czułam jak Lou się na mnie patrzy. Był tam.
Moje oczy już nie mogły wytrzymać by przepuścić kilka gorzkich
łez .Ruszyłam w kierunku drzwi. Odłożyłam jedną walizkę by
chwacić klamkę . Otworzyłam je szeroko. Wyszłam z domu zabierając
pozostałem moje rzeczy które zostawiłam. Odwróciłam się by
spojrzeć jeszcze raz ,ale usłyszałam wielki trzask
-Pa-powiedziałam cicho.
***
Szłam wzdłuż parku. Czułam się
samotna. Nie wiedziałam co teraz ze mną będzie. Nie mam tutaj
przyjaciółki. Tylko miałam Louis'a który tak nagle mnie wyrzucił
z domu. Pozostało mi tylko czekać na kogoś kto się na de mną
zlituję. Ale w tych czasach to kto miał by przygarnąć. I to
jeszcze nieznajomą osobę. Myślałam na pójście do jakiegoś
noclegu. Mam pieniądz moje zarobione.
Skierowałam się najbliższego hotelu.
Otworzyłam wysokie drzwi. Hotel jak zwykle pusty od gości. Tylko
dzieci bawiących się w kącie. Podjechałam pod resekcję. Kobieta
stojąca za ladą uśmiechnięta od ucha do ucha. Podałam jej powoli
dokumenty. Wybrałam najtańszy pokój jaki mogli mieć.
***
Szłam korytarzem ,szukając swojego
pokoju. Moją uwagę zwrócił jakiś mężczyzna w krótkich
brązowych włosach ,szczupła sylwetka. Przypominał mi kogoś. A no
tak to Liam przyjaciel Louis'a. Szedł w moim kierunku ,uśmiech na
twarzy. Ale znikną jak się do mnie zbliżał. W jego oczach było
widać przeżarzenie.
-[T.I] co ty tutaj robisz?-zapytał.
Nie miałam sił by mu powiedzieć. Puściłam dwie walizki które
trzymałam w rękach i rzuciłam się mu się na ramiona. Kilka łez
siekło po moim policzku. Przytulił mnie do siebie.
-On mnie już nie kocha-powiedziałam
ledwo. Odsunęłam się od niego popatrzałam się na niego. Miał
minę zdziwiona. Poczułam jak wibruje mi telefon. Leniwie
wyciągnęłam go z kieszenie. Zobaczyłam ,że dzwoni Louis. Czego
on chce . Połknąłam
ślinę . Tak
czy nie? Pytanie które
zamieszczało moja głowę . Kliknęłam czerwoną słuchawkę. Po
czym się rozpłakałam. Nagle zakręciło mi się w głowie i
upadłam
***
Gdzie ja jestem.
Obudziłam się białym pomieszczeniu z kilkoma łóżkami. Oparłam
się o łokcie i oglądając dookoła popieszczenie. Już wiedziałam
co to jest szpital .
Weszła pielęgniarka. Na twarzy gościł jej uśmiech. W rękach
trzymała kroplówkę. Głowę położyłam na poduszkę .
-Gratuluje-powiedziała
kobieta w białym fartuchu, która zakładała mi nową kroplówkę.
Zdziwiłam się. O czym ona mówi do cholery? Podniosłam
się ,by siedzieć. Patrzyłam się na nią.
-Czemu mi pani
gratuluję?- spytałam. Chciałam bardzo wiedzieć po co mi to mówi.
-Pani nic nie wie?-
pokręciłam przeczącą głową-Jesteś w ciąży ,ale musisz zostać
na perę dni na obserwacji.
-Od kiedy jestem?-
zapytałam ,a w oczach miałam łzy . Dziecko? Jak to możliwe.
-A od paru
tygodni- uśmiechnęła się lekko- a teraz odpoczywaj.
***
Po kilku
dniach wyszłam z szpitala. Ta myśl ,że mam dziecko ,a co najgorsze
,ze to z Louis'em. Nie mam zamiaru mu powiedzieć. By mnie wyśmiał.
Wychowam je same. Co tam będę żyć sama z nim. Nikt się o nas nie
dowie. Będzie nam raźnie. Głaszcze brzuch. Zadzwoniłam do Liam'a
,bo tylko on jedyny mógł mi pomóc w tej chwili.
Kliknęłam
na wyszukiwarkę napisałam „Liam” od razu mi się pokazał.
Przycisnęłam zieloną słuchawkę. Do ucha dałam telefon. Słyszę
sygnał.
-No hej,
Tori . Przepraszam Cię ,że cię nie odwiedzałem ,ale mieliśmy z
chłopakami dużo spraw do załatwienia- usłyszałam jego głos.
Moje oczy już nabierały wody. Ciekły mi po kolei.
-Liam
jestem w ciąży ,ale proszę nikomu tego nie mów- powiedziałam
ledwo. Nie chce mieć ,żeby Louis ,to wiedział ,bo i tak mnie nie
kocha. To po co mu dziecko. Usłyszałam śmiech Harry'ego ,który w
oddali był.
-Tori
,ale jak sobie wyobrażasz- przerwał. Usłyszę tylko „z kim
gadasz” on na to „z Tori” a tamten „aha”. Nie jestem pewna
kto to. Ale mam nadzieje ,że to nie Louis. - Przyjdź do mnie o 16-
powiedział cicho.
Rozłączyłam
się. Powoli kierowałam się do hotelu w ,którym „mieszkam”.
Omijam ogromny tłum ludzi. Nadal mnie męczy myśl ,że noszę
dziecko kogoś kto mnie „nie kocha”. No cóż żyję się dalej.
Jestem w hotelu. Idę leniwym krokiem do recepcji. Kobieta jak
zawsze uśmiechnięta od ucha do ucha. Odwzajemniłam jej uśmiech.
Chociaż nie miałam ochoty. Podała mi kluczę do mojego pokoju .
Szłam powoli. Patrząc się na czubki moich butów.
Doszłam
do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi i co pierwsze co zrobiłam
położyłam się na łóżko brzuchem. Twarz była schowana w poście
, która pachniała kwiatami. Podniosłam się i wyciągnęłam
walizkę. Przebrałam się w
To ,a to tego czarne szpilki. Włosy rozpuściłam.
Dochodzę
do Domu Liam'a. Jeszcze parę kroków i jestem. Zapukałam do
drewnianych drzwi. Od razu otworzył mi je Niall w białej bluzce i
czarnych spodniach.
-Hej,
Tori ! Liam kazał mi przekazać ,że przeprasza i ,ze mu coś
wypadło- chłopak rzekł.
-Aha ,
to ja już pójdę- powiedziałam ze smutkiem. Nikomu nie mogłam się
wyżalić. Zrobiłam pierwszy krok do przodu. Aż naglę czuję jak
Niall łapie mnie za nadgarstek . Odwróciłam się. Ka jego twarzy
było widać smutek. Obróciłam się ,a on puścił mnie.
-Tori-
westchnął- wejdź do środka.
Po
chwili zamyślenia. Weszłam.
________________________________________________________________
Siemka ;))
Przepraszam za błędy ;** Nie wiem czy wam się podoba ;]
~~W

Fajnee... *__* dawaj 2 część!!! ;)
OdpowiedzUsuńBardzo fajnee <3 kiedy kolejna część ? nie moge się doczekać :)
OdpowiedzUsuń